Rola gospodarek azjatyckich w świecie rośnie, dlatego Polska powinna aktywniej otworzyć się na współpracę gospodarczą z Azją, aby wzmacniać swoją gospodarkę i polskie firmy – podkreślali uczestnicy panelu “Polska między Zachodem a Azją: biznesowy pragmatyzm czy lojalność geopolityczna?” zorganizowanego przez Związek Pracodawców Asian Forum podczas Poznańskiego Kongresu Gospodarczego. Wskazywano także na konieczność głębszej współpraca biznesu i administracji na rzecz obecności polskich firm w Azji.
Udział w dyskusji wzięli politycy i przedstawiciele świata biznesu. Kancelarię Prezydenta reprezentował minister Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, Ministerstwo Spraw Zagranicznych wiceminister Władysław Teofil Bartoszewski, zaś stronę biznesową Adam Smuga, partner zarządzający kancelarii prawno-konsultingowej TIAS Accounting and Legal oraz Kamil Biernat partner zarządzający w Hanglung Law Biernat & Kossacki. Dyskusje poprowadził prezes Asian Forum Bartosz Komasa.
Wiek Azji
Zdaniem ministra Marcina Przydacza XXI wiek będzie wiekiem Azji, zarówno w sensie gospodarczym jak i demograficznym, co jest dla Europy wielkim wyzwaniem, dlatego relacjach z krajami azjatyckimi Polska powinna postawić na otwartość i pragmatyzm pokonując różnice kulturowe, ale powinna być ostrożna w odniesieniu do krajów niedemokratycznych. – Polski biznes powinien współdecydować o formule tej współpracy. Zachęcamy przedsiębiorców do przekazywania swoich pomysłów i projektów na biznes w krajach azjatyckich. Jeżeli okażą się ciekawe będziemy gotowi udzielić wsparcia politycznego, ale ta inicjatywa musi wyjść od biznesu – mówił Marcin Przydacz. Podkreślał, że potrzebne jest większe zaangażowanie polskiego biznesu w aktywność eksportową i zbudowanie głębszej synergii między administracją a biznesem.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej wskazywał także różnice podejścia Polski i Chin do obecnego ładu światowego, co wpływa na współpracę między krajami. Podkreślał jednak konieczność utrzymywania otwartych kanałów komunikacji z Chinami i otwartości na chińskie inwestycje przynoszące korzyści technologiczne polskiej gospodarce i nie stanowiące zagrożenia dla polskich interesów bezpieczeństwa w obszarach infrastruktury krytycznej.
Marcin Przydacz mówił, że to Polska decyduje o swojej polityce i decyzje o współpracy z partnerami azjatyckimi będą podejmowane w Polsce, a nie przez USA. Jego zdaniem ważne jest budowanie zaufania w relacjach z krajami azjatyckimi, czego brakuje w relacjach z Chinami, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa i infrastruktury krytycznej strategicznej. Wyraził jednak nadzieję, że prezydent Nawrocki odwiedzi Chiny.
Gra na różnych fortepianach
Wiceminister Spraw Zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski mówił, że Azja to nie są tylko Chiny, a Polska utrzymuje pogłębione relacje z innymi partnerami azjatyckimi takimi jak Japonia i Korea Południowa. – Musimy grać w Azji na różnych fortepianach i mieć także inne opcje, nie tylko Chiny – mówił. Ważnym nabywcą polskiego sprzętu wojskowego są Filipiny, a Wietnam coraz istotniejszym miejscem polskich inwestycji. Pogłębione zostały także relacje z Indiami. – Premier Donald Tusk w najbliższym czasie odwiedzi Koreę i Japonię. Odwiedzamy także pozostałych sojuszników i wszędzie rozmawiamy o polityce i gospodarce. Chcemy sprzedawać tam więcej, bo to region ma ogromny potencjał rozwojowy – podkreślał. Wskazywał jednak, że polscy przedsiębiorcy boja się inwestować zagranicą i operują na zbyt małą skalę, mogą jednak liczyć na wsparcie rządu.
Bartoszewski podkreślał, że Polska ma z Chinami wyjątkowe relacje, co jest zasługą prezydenta Andrzeja Dudy i jego przyjacielskich relacji z Xi Jinpingiem, a także niezwykle dobrych relacji ministra Radosława Sikorskiego z wpływowym szefem chińskiej dyplomacji Wang Yi. Wyzwaniem w relacjach gospodarczych z Chinami – w jego opinii – jest jednak ogromny deficyt handlowy, stosunek eksportu do importu wynosi 1 do 15. Problemem są także bariery administracyjno -biurokratyczne w Chinach, co pokazała sprawa eksportu drobiu i długi czas wejścia w życie porozumień, mimo ich podpisania jeszcze przez prezydenta Dudę w zeszłym roku, a także bliskie relacje Chin z Rosją.
Wiceszef polskiej dyplomacji mówił także, że Polska cieszy się dużym zainteresowaniem azjatyckich inwestorów, szczególnie kapitału inwestycyjnego z Singapuru, Japonii, czy Bliskiego Wschodu Wschodu. Jako przykład podał zaangażowanie przy budowie terminalu gazowego w Gdańsku kapitału japońskiego, co przyciąga także kapitał z Singapuru.
– Azja ma przed sobą ogromne możliwości rozwojowe i potencjał. Ważne jest budowanie relacji z krajami azjatyckimi, nie tylko poprzez porozumienia prawne. Musimy pokazywać, że nam zależy. Obszar Azji i Pacyfiku to obecnie najważniejszy obszar gospodarczy świata – podsumował.
Potrzebne ułatwienia i myślenie długofalowe
Adam Smuga partner zarządzający kancelarii prawno-konsultingowej TIAS Accounting and Legal mówił, że polskie produkty są w Azji coraz bardziej rozpoznawalne, a polskie firmy wykorzystują ten potencjał. Jako przykład podał, że obecnie 82 proc. unijnego mleka na rynku koreańskim pochodzi z Polski. Wskazywał także na znaczenie różnic kulturowych we współpracy z Azjatami. – W Azji ważniejsze są relacje, niż ustalenia na piśmie. My nie zawsze to rozumiemy. Jest też element braku przewidywalności. W Korei planują bardziej długofalowo, czego w Polsce brakuje i nad czym można by popracować – mówił.
Wspomniał także o barierach dla azjatyckich inwestorów w Polsce i konkurencji w przyciąganiu azjatyckich talentów ze strony krajów regionu. – Niedawno Czechy wprowadziły zwolnienia Koreańczyków z pozwoleń na pracę, z kolei polskie prawo imigracyjne utrudnia zatrudnianie wykwalifikowanych pracowników z Azji, co opóźnia procesy inwestycyjne i jest pewną barierą – mówił.
Podkreślał rolę krajowych agencji ds. inwestycji we wspieraniu zagranicznych inwestycji, których potrzebuje Polska. Jego zdaniem ich wspieranie nie oznacza rezygnacji ze wspierania inwestycji krajowych. – Będziemy potrzebować inwestycji koreańskich, w których kluczowy będzie komponent militarny, co będzie sioę wiązało z rozwojem krajowego przemysłu i lokalnych społeczności – wskazywał. Polskie regulacje i zachęty fiskalne powinny – w jego opinii – zachęcać azjatyckie podmioty do aktywności w Polsce i bycia naszym parterem. – Ważne jest usprawnianie i przewidywalność procedur i otwarcie biznesu na podmioty zagraniczne , co przyniesie korzyści polskiej gospodarce i biznesowi – podsumował.
Trzeba pokazywać nasze atuty
Kamil Biernat partner zarządzający w Hanglung Law Biernat & Kossacki mówił, że Polska ma obecnie bardzo dobry czas wzrostu i dobrą markę w Chinach. – Chińczycy mają świadomość naszej pozycji dającej im ogromne możliwości wzrostu . Jesteśmy traktowani jak poważny partner. To od nas zależy w którym kierunku chcemy iść i jaką ścieżkę obierzemy – podkreślał.
Zdaniem Biernata jest duże zainteresowanie polskich firm chcących inwestować w Chinach ze względu na duże możliwości w tym kraju. – Musimy pokazywać, ze mamy swoje technologie i aktywa, dzięki , którym możemy być interesującym partnerem dla chińskich podmiotów na globalnym rynku – uważa. Żeby było to możliwe, konieczne jest jednak wparcie państwa, szczególnie na niższym poziomie wykonawczym.
– Moi chińscy klienci podają Polskę zawsze jako ich pierwszy wybór, ale potem coś się dzieje i przenoszą się na Węgry lub do Hiszpanii. Nie czują, że są tu mile widziani i że nam na nich zależy – uważa. W jego opinii w relacjach z Azją kluczowe jest pokazanie, ze jesteśmy częścią Unii Europejskiej i mamy dobre relacje z USA, ale jednocześni, że mamy na tyle silną gospodarkę, że mimo zobowiązań sojuszniczych jesteśmy otwarci na współpracę z Chinami, ponieważ stamtąd przychodzą przełomowe rozwiązania technologiczne.
Podkreślał, że obecnie wiele firm wraca jednak z Węgier i Hiszpanii do Polski, ponieważ widzą, że u nas mają odpowiednie zasoby ludzie i jesteśmy częścią łańcucha dostaw, a nasz kraj jest miejscem produkcji dla wielu innych firm, co jest dla nich plusem.
Zdaniem Biernata problemem w obecności Polski w Azji jest często to, że nie jesteśmy dumni z polskości dlatego nasze działania promocyjne są niewystarczające i widzą to nasi partnerzy. – Nie pokazujemy dlaczego jesteśmy lepsi od innych. Inwestorom trzeba pokazać, ze poprzez tworzenie klastrów biznesowych Polska jest lepszym wyborem niż inne kraje, ponieważ mamy duży rynek, nowoczesną infrastrukturę i wysokowykwalifikowane zasoby ludzkie – mówił. Powinniśmy się zachowywać jak 20 gospodarka świata z ambicjami wzrostu, aby to osiągnąć potrzebna jest umacnianie relacji z naszymi azjatyckimi parterami – podsumował.

